Pod koniec października 2011 roku, nasi parafianie (i nie tylko) pojechali razem z Księdzem Proboszczem na pielgrzymkę do Ziemi Świętej. Jak było i czy warto było jechać można przeczytać w relacji jednej z pątniczek. Zachęcamy do lektury

Moje pielgrzymowanie

 

To była moja czwarta pielgrzymka do Ziemi Świętej. Tym razem zorganizowana przez ks. Sławka Baraniaka z parafii św. Krzyża, której przewodnikiem był ks. prowincjał Adrian Galbas SAC. Tak, ta ziemia jest dla mnie prawdziwie święta. Do tej pory brakowało mi odwagi na zmierzenie się ze swoimi odczuciami, które za każdym razem były inne, jak i czułam się niegodna opisywania tych, tak świętych i cudownych miejsc. Pod wpływem rozmaitych okoliczności zdecydowałam się jednak w końcu odtworzyć swoje wrażenia z perspektywy naszej ostatniej pielgrzymki.

Każdy z nas przygotowywał się do niej z konkretną intencją; każdy wiózł z sobą bagaż własnych przeżyć ze swego dotychczasowego życia rodzinnego i społecznego. Żyjemy w tak bardzo skomercjalizowanym świecie, że z trudem jest nam uciec od natłoku zajęć, przeżyć i wiadomości atakujących nas z różnego rodzaju mass mediów. Nasz świat bardzo przyspieszył i gonimy za wszystkim. Czy tak trzeba? Nie sposób zawrócić postępu cywilizacyjnego, ale tym bardziej należy znaleźć sposób na wyciszenie i zatrzymanie się na chwilę… A może na dłużej, może właśnie na te osiem dni, które były inne… Niekiedy musieliśmy nieco „przyspieszyć”, ale nie do pracy, tylko po to, by w spokoju i w skupieniu pomyśleć, bo miejsca, po których pielgrzymowaliśmy prosiły: „ – Zastanów się”. I powstawało mnóstwo pytań: czy to, co było do tej pory dalej ma być takie samo?, czy teraz po przemyśleniu wielu spraw nie trzeba zmienić siebie, swego postępowania wobec Boga, Kościoła i ludzi, których masz wokół siebie i których albo kochasz albo szanujesz? Może oni czekają na twoje słowa, na twoje konkretne działania, które by nie krzywdziło i było bardziej przemyślane; takie, które poprawi relacje twoje z innymi, czasem bardzo bliskimi ci osobami.

 

Człowiek w codziennym pędzie nie potrafi niekiedy spojrzeć obiektywnie na siebie i swoje otoczenie. Miejsca, do których dotarliśmy, przypomniały nam naszą historię Zbawienia. Tam, na tamtej ziemi, narodził się, żył i prowadził ewangelizację Jezus. Najpierw powołując apostołów, potem nauczając, ale też uzdrawiając, dzięki cudom, których było 26 i które są udokumentowane na kartach Ewangelii. Chrystus nauczał posługując się przypowieściami, a Nowy Testament notuje ich 32. Ziemia ta doświadczyła innych boskich cudów związanych z przyrodą, jak np. uciszenie jeziora – to wzruszające zdarzenie. Uczniowie, mimo iż wielu z nich, jak Piotr i jego brat Szymon, byli rybakami, to jednak bardzo zlękli się potężnej burzy, a ich łódź mogła nie wytrzymać naporu wichury. Ewangelista opisuje to tak: „Pan Jezus zaproponował: Przeprawmy się na drugi brzeg jeziora. I odbili od brzegu. A gdy płynęli, On zasnął. I zerwał się gwałtowny wicher na jeziorze i tak ich zalewały fale, i byli w niebezpieczeństwie. Tedy przystąpili do Niego i zbudzili Go, mówiąc: Mistrzu, Mistrzu, giniemy. A On obudziwszy się, zgromił wiatr i wzburzone fale, a one uspokoiły się i nastała cisza. I rzekł do nich: Gdzież jest wiara wasza?”

 

Gdyby Chrystus stanął dziś pośród nas z pewnością mógłby powtórzyć to samo pytanie. Wielu odpowiedziałoby pewnie bez namysłu, że jest w nich, ale wielu by się zatrwożyło…

 

Właśnie każdy z nas pojechał do tych dalekich miejsc po to, by na pytanie Jezusa móc odpowiedzieć świadomie i z czystym sercem: tak, Panie, moja wiara jest we mnie. Wierzę w Ciebie narodzonego, zmartwychwstałego, Mesjasza – mego Boga i Pana.

 

Boże, jak po tej pielgrzymce inaczej spojrzałam na Betlejem! Bo dopiero teraz miałam okazję właśnie tam mieszkać i stamtąd rozpocząć nasze pielgrzymowanie. Mieszkając wcześniej daleko od tego miejsca, nie potrafiłam sobie wyobrazić, dlaczego Jezus narodził się właśnie w grocie. Teraz tego wręcz doświadczyłam. To jest górski teren i aby schować się przed zimnem trzeba znaleźć schronienie w grocie. Grota ta obecnie znajduje się w kościele, w którym sprawują swoje obrzędy armeńscy i greccy prawosławni chrześcijanie. Jest to najświętsze miejsce w religii chrześcijańskiej. Każda z religii ma tam swój ołtarz i przy każdym z nich prowadzone są konkretne obrzędy. Jest również Kościół św. Katarzyny Aleksandryjskiej, który jest częścią Kościoła Narodzenia należącego do rzymskich katolików. A opiekują się nim franciszkanie. Obecnie kościół jest odnowiony z okazji Roku Jubileuszowego i z tego kościoła transmitowana jest w telewizji pasterka w wigilię Bożego Narodzenia. W Święto Bożego Narodzenia odbywają się tu bardzo liczne ceremonie religijne, bardzo zróżnicowane i kolorowe. Chciałabym znaleźć się kiedyś wśród tego tłumu wiernych i zakosztować tego święta, które na pewno w swej wymowie religijnej, jak i kulturowej ma swoją wielką wymowę. Na wejście do groty trzeba zawsze poczekać. Niekiedy stoi się w dość dużej kolejce. Doskwiera ból nóg, odczuwa się niewygodę. Ale wtedy można wiele sobie przemyśleć. Nasze myśli szybują w czasie, 2000 lat wstecz. Wchodząc d bazyliki, na murach kościoła widać naprawdę czasy wielu stuleci, co może stanowić źródło głębokiej kontemplacji w oczekiwaniu na swoją kolej. Bo w tym miejscu zdarzył się nieprawdopodobny cud. To tu narodził się Syn Boży, który z miłości do nas, ludzi, stał się jednym z nas. I ta grota, do której tak wolno posuwa się kolejka, była świadkiem tych narodzin – pierwszego płaczu Boga spowodowanego zimnem i niewygodą. Ten Wielki, a w tamtej chwili maleńki Bóg przyszedł na ten świat, by wskazać nam prawdziwą drogę do życia wiecznego.

 

Klękając w grocie przy metalowej gwieździe, trzeba mocno się pochylić, by jej dotknąć i poczuć w dłoniach chłód tego miejsca. To jest nieprawdopodobne uczucie. Wychodzisz stamtąd tak dziwnie szczęśliwy i to jest piękne, głębokie przeżycie.

 

Nazaret w Galilei

 

Każde z tych cudownych miejsc ma swoją wymowę. Każde zostawia w sercu ślad. Podobnie Nazaret – ze śladem obecności Matki Najświętszej. Jej fiat zmieniło życie ludzkie na ziemi. Maryja była młodą, 15-letnią dziewczyną, dopiero poślubioną mężowi, którego jeszcze dobrze nie znała, gdyż taki był zwyczaj: najpierw ślub i dopiero po kilku tygodniach po weselu małżonkowie zamieszkiwali razem. Maryja i Józef jeszcze żyli osobno. W chwili zwiastowania Anioł mówi do Maryi:  „Nie bój się Maryjo, znalazłaś bowiem łaskę u Boga. Oto poczniesz i porodzisz Syna, któremu podasz imię Jezus. Na to Maryja rzekła do Anioła: <<jakże się="" to="" stanie,="" skoro="" nie="" znam="" męża?="">> Anioł jej odpowiedział: <>.”

 

To tu właśnie wszystko ma swój początek: Boskie dzieło zbawienia ludzkości w tym naonczas małym miasteczku , liczącym około 150 mieszkańców. Bazylika Zwiastowania, zbudowana w bardzo ładnym miejscu, widocznym z każdej części Nazaretu, dziś liczącego już 70000 mieszkańców głównie izraelskich żydów. Ale mieszkają tam również izraelscy chrześcijanie oraz muzułmanie, szczególnie w dolnej części Nazaretu. Byliśmy w grocie zwiastowania. Każdy z nas chciał pokłonić się temu miejsca, które jest tak ważne dla każdego chrześcijanina, ale i Matce Najświętszej, która tu, w tym miejscu, zgodziła się przez swoje: „Oto ja, służebnica Pańska, niech mi się stanie według słowa Twego”.

 

Góra Błogosławieństw

 

To miejsce ma tak dużo uroku i ono pozostawiło we mnie nie zatarte wrażenie. Wracam tam. Był to mój czwarty powrót, ale nie chciałabym, żeby był ostatnim. Miejsce to, tonące w kwiatach i drzewach, położone jest nad północnym brzegiem Jeziora Galilejskiego. W 1937 roku Franciszkanie wybudowali niewielką bazylikę błogosławieństw, na pamiątkę wygłoszenia przez Chrystusa kazania, które składało się właśnie z ośmiu błogosławieństw. Wokół bazyliki w tej barwnej scenerii stworzono kilka miejsc, gdzie można odprawić Mszę św. I tam, jak dobrze wsłuchasz się we własne serce, możesz usłyszeć:

 

„Błogosławieni ubodzy w duchu, albowiem do nich należy królestwo niebieskie,

Błogosławieni, którzy się smucą, albowiem oni będą pocieszeni.

Błogosławieni cisi, albowiem oni na własność posiądą ziemię.

Błogosławieni, którzy łakną i pragną sprawiedliwości, albowiem oni będą nasyceni.

Błogosławieni miłosierni, albowiem oni miłosierdzia dostąpią.

Błogosławieni czystego serca, albowiem oni Boga oglądać będą.

Błogosławieni, którzy wprowadzają pokój, albowiem oni będą nazwani synami Bożymi.

Błogosławieni, którzy cierpią prześladowanie dla sprawiedliwości, albowiem do nich należy królestwo niebieskie”.

 

Góra Tabor

 

Kolejnym przystankiem w naszym pielgrzymowaniu była Góra Tabor. Wyjechaliśmy wczesnym świtem, żeby znaleźć się na niej przed pierwszymi turystami. Zastaliśmy tam przejmującą ciszę. Byliśmy tylko my i nasza Msza św. w dolnej części kościoła. To było piękne przeżycie. Na tej wspaniałej Górze przeżyliśmy wówczas naprawdę wielką ucztę duchową, dzięki pięknej Mszy św. i kazaniu ks. Adriana.

 

Boże, Panie nasz, dziękuję Ci za Górę Tabor

Jesteś tu, taki bliski,

Tu czuje się Twoje światło i wielkość

Tu pokazałeś swoim Apostołom

Swoją Wszechmoc i swój Majestat Boski.

Potrafisz przebaczać , Panie,

Jesteś zawsze z nami – Ojcem i Przyjacielem.

Mimo naszych słabości i ciągłych upadków

Ty, Panie, na tej Górze zawsze czekasz na nas,

Bo kochasz nas, swoje marnotrawne dzieci.

Każdy z nas ma swoją Górę Tabor…

 

Kalwaria

 

Aby dotrzeć do Kalwarii, trzeba przejść wiele miejsc uświęconych trwaniem Chrystusa na modlitwie, jak np. Kościół Getsemani, zwany obecnie Kościołem Narodów, ponieważ 16 narodowości przyczyniło się do jego powstania. Piękny kościół, lekko podświetlony naturalnym światłem sączącym się z alabastrowych okien. Przy głównym ołtarzu możemy dostrzec fragment skały agonii. Jej widok wyciska łzy z oczu wielu pielgrzymom. My mieliśmy szczęście wysłuchać tu Mszy św., co wzmocniło nasze przeżywanie.

 

Wiele miejsc tu pomijam, jednak nie sposób wspomnieć o Via Dolorosa. Drogę Krzyżową rozpoczęliśmy od podwórza fortecy Antonia. Nieśliśmy krzyż. Za każdym razem czas ten jest źródłem mocnego wrażenia: przez 9 stacji idzie się wśród  tłumu ludzi spieszących do pracy, przekupniów, matek prowadzących zazwyczaj po kilkoro dzieci, modląc się. Ale nikt nam nie przeszkadzał, oprócz odczuwanego naokoło pośpiechu i hałasu.

 

Panie Boże, czy potrafiliśmy być z Tobą na tej drodze męki Twojej, czy potrafiliśmy zrozumieć i odczuć Twój ból. Twoje ciało było tak bardzo okaleczone i ta biała szata, z której się wszyscy naśmiewali, a ona przysychała do Twego okrwawionego ciała, na które założyli Ci krzyż. A Twoje siły wątlały, jednak wytrwałeś, bo chciałeś odkupić nasze grzechy i winy. Czasem doświadczasz nas chorobą, cierpieniem fizycznym i psychicznym. Ale czy potrafimy wtedy ofiarować to Jezusowi i być blisko Niego i razem z nim nieść krzyż cierpienia, czasem ponad siły? Ta droga krzyżowa pokazała nam jedynie namiastkę Jezusowego cierpienia? Przecież to tylko nasze grzechy zaprowadziły Cię, panie, tą drogą na Golgotę.

 

Golgota i Grób Pański

 

Oba te miejsca znajdują się w Bazylice Grobu. Najpierw trzeba wspiąć się po bardzo wysokich i niewygodnych kamiennych schodach, by znaleźć się na Golgocie, w miejscu, gdzie wbity był krzyż. Mimo dużego czasem tłumu, to miejsce skłania jednak do głębokiej zadumy i wyciszenia. I ów tłum naprawdę jest dziwnie spokojny i wzruszony. Panie, my mimo naszych nieprawości, bardzo Cię kochamy. Do Grobu Pańskiego schodzimy powoli, w rytmie posuwającej się kolejki, by móc na chwilę przyklęknąć i pomodlić się.

 

Czekamy, Panie, cierpliwie, my ludzie XXI wieku, zagonieni, zapracowani, pragnący wciąż wszystkiego więcej i więcej. Ale czy naprawdę tyle rzeczy, za którymi gonimy, jest nam niezbędnych? Przecież przed Tobą i tak staniemy nadzy, z tym, co uczyniliśmy dobrego i miłością, którą potrafiliśmy dać innym.

 

Idziemy do Twego Grobu, chcemy Ciebie uwielbiać; chcemy upodobnić się do Ciebie.

 

Wieczernik

 

Miejscem, które poruszyło mnie do samej głębi był wieczernik. Tu, Pan Jezus wiedział, że jest to Jego ostatnia wieczerza przed śmiercią. Wciąż gdy przenoszę się tam myślami widzę oczami wyobraźni naszego Pana, który przed ucztą myje nogi swoim uczniom, mówiąc nam tym gestem, że jest naszym sługą. On, nasz Pan i Bóg! Dowiódł apostołom podczas swojej ziemskiej wędrówki, że jest takim samym człowiekiem: czasem głodnym, czasem sytym, radosnym bądź zatroskanym do łez nad przyszłością Jerozolimy i całej ludzkości; nad swoją bliską śmiercią, która czekała u wrót tego wieczernika. Wiedział przecież o zdradzie Judasza, wyparciu się Piotra, ale i o naszych upadkach każdego dnia, szczególnie o tych, które przykuwają Go ponownie do Krzyża.

 

Tam, Panie, postanowiłeś zostać z nami grzesznymi na zawsze. Ukochałeś swoje ziemskie dzieci i żeby być przy nich bardzo blisko i na co dzień oddałeś się w postaci Chleba, by wzmacniał nasze ciała i dusze, by być na wyciągnięcie ręki dla tych, którzy Cię ukochają. Chciałeś być dla nas tak dobry i nam potrzebny jak powszedni chleb. W tym wieczerniku czuje się smak Twego chleba, ale i Twoją wielkość, Panie. Wieczernik to początek Eucharystii, to początek Kościoła. Tu zrodził się Kościół. Tu, zalęknieni uczniowie otrzymali moc i dary Ducha Św. do pójścia w świat z Twoim Słowem, Twoim Chlebem. Z wieczernika poszli budować Twój Kościół.

 

Najpierw był Nazaret i Zwiastowanie, potem Betlejem i Narodzenie Boga, a w Wieczerniku na Górze Syjon jest miejsce narodzin Kościoła.

 

Dobrze jest znaleźć kilka swoich miejsc na ziemi. Te, które tu przywołałam, są mi szczególnie bliskie i z nich czerpię, jak ze źródła…

 

Dziękujemy, księże Adrianie, za tę pielgrzymkę. Za to, że potrafiłeś otworzyć nasze serca na tę wielką tajemnicę naszego Zbawienia. Prostymi, ale jakże jasnymi słowami przybliżyłeś nam całą prawdę o naszym Zbawcy, naszym Bogu. Otworzyłeś nasze serca, by ta prawda wniknęła głęboko w naszą duszę, by nikt nie mógł jej stamtąd wyrwać ani nią zachwiać. Prawdy, które jako chrześcijanie znamy, jeszcze raz nam powtórzyłeś w tych cudownych miejscach, gdzie Chrystus się narodził, po których wędrował, gdzie ronił łzy, gdzie nauczał, gdzie ustanowił Eucharystię. Te miejsca, twoje słowa i twoja o nich opowieść, to było tak, jakby ktoś lał miód w usta głodnego. A ten łykał go łapczywie, bo tak bardzo tego pragnął.

Księże Adrianie, Twoje słowa padały na podatny grunt i za to Ci z serca dziękujemy.

Udostępnij

Msze Św. i nabożeństwa

Msze Święte

Poniedziałek:8:0018:30
Wtorek:8:0018:30
Środa:8:0018:30
Czwartek:8:0018:30
Piątek:8:0018:30
Sobota:8:0018:30
Niedziela:8:00 9:30 11:00 12:30 15:00 18:30

Niedzielne specjalne Msze Św.
godz. 11:00 z udziałem dzieci
godz. 18:30 akademicka

więcej


Nabożeństwa po Mszach Świętych

Poniedziałek:
Wtorek:8:0018:00
Środa:
Czwartek:
Piątek:8:0018:30
Sobota:8:00
Niedziela:

Adoracja Najświętszego Sakramentu
Pon-Sob 8:30 - 18:30

więcej


Spowiedź Święta

w dni powszednie 30 minut przed każdą Mszą Świętą

więcej


Telewizja LUMEN

telewizja-lumen